::Akcja Siemianówka 2014.::

Ostatnie kilka dni część Zespołu Certhia spędziła na Podlasiu, tuż przy zbiorniku Siemianówka na obozie obrączkarskim. Nic tak pozytywnie nie wpływa na ludzką psychikę jak ucieczka z dala od cywilizacji do Natury. Natury, gdzie rano budzi śpiew ptaków, a wieczorem nie daje spać klangor żurawi i wycie wilków. Gdzie w promieniach wschodzącego i zachodzącego słońca niebo przecinają klucze czapli białych, jarząbki ganiają się po drzewach, a nad taflą wody poluje błotniak stepowy.




Obóz Siemianówka ulokowany jest jakieś 3-4 km od wsi o tej samej nazwie, w lesie tuż przy samym zbiorniku. Trafienie tam po raz pierwszy nie jest łatwe, ale trzymanie się zasady: cały czas w prawo, a na końcowym rozwidleniu w lewo bardzo upraszcza sprawę.;) Obóz zaopatrzony jest dość dobrze i prawie we wszystko (nawet w akumulator na baterie słoneczne do ładowania telefonów komórkowych). Nie posiada niestety wc i prysznica. Sprawia to trochę problemów, szczególnie jeśli lubimy być czyści, a poziom wody jest niski. 



Na obozie znajduje się ok. 30-40 rozstawionych sieci, w tym 11 drapolówek. Areał środowiskowy jest urozmaicony: poprzez typowy las, tereny podmokłe, trzciny, aż do terenów otwartych.




Średnio łapało się 60 ptaków dziennie z przeróżnych gatunków. Dominowały przede wszystkim: pierwiosnki, piecuszki, rudziki, kapturki, gajówki, rokitniczki, sikory i drozdy. Z ciekawszych ptaków zostały zaobrączkowane: dzięciołek, jarząbek i podróżniczek.




Gatunkiem, który zrobił największą furorę był lelek kozodój. Niezapomniane wrażenie i relacja mojej Towarzyszki po wyjęciu ptaka z siatki:
"Mój pierwszy w życiu lelek kozodój... Marzysz o nim, czekasz, wypatrujesz... aż pewnego wieczora z głupia frant wyrywasz się na wieczorny obchód, a ON tam jest. Wisi w sieci, czeka na ciebie z tym uroczym, wąsatym dziobkiem. Podchodzisz z bijącym sercem bliżej, jakiż on piękny! Nie rzuca się, czeka. I gdy wyciągasz dłoń, by go rozplątać on w jednej chwili zamienia się w bazyliszka i z rozwartą paszczą robi "chrrrrrrrr!". Boski.:)"
Żeby było zabawniej nikt w tego lelka uwierzyć nie chciał.:) Osób siedzących przy ognisku nie przekonały nawet błyskające flesze ani Nasze pokrzykiwania: jaki on piękny, chodźcie zobaczyć.;) Być może po części wynikało to z tego, że pierwszy obchód w ogóle nie pochwalił się, że coś wyciągnął z sieci. Czekali na drugi obchód i to właśnie ja miałam okazję wyjąć lelka z worka oraz się nim pozachwycać najdłużej.:)


Poniżej ostatnie kilka zdjęć, w tym flagowego gatunku Certhii czyli pełzacza leśnego. Dla mnie samej największą atrakcją tego wyjazdu była możliwość poblachowania na obozie obrączkarskim. Duże wyzwanie i jeszcze większa lekcja pokory. W ciągu tych w porywach 5 dni, udało się zaobrączkować ponad 100 ptaków. Nie wspomnę już o sporej ilości retrapów, które namiętnie łapały się w sieci.




Na koniec pozostaje sobie tylko życzyć powrotu na Siemianówkę w przyszłym roku.:)

"To już jest koniec, nie ma już nic..."

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz